Pokojowy niedzielny protest pod kościołem Grace Life w Edmonton zaognił się, gdy niektórzy protestujący zaczęli rozbierać część ogrodzenia postawionego tam przez policję. Jednak inni protestujący zaczęli na powrót ustawiać ogrodzenie i nawoływać do zachowania porządku i spokoju.
Królewska Policja Konna Kanady w Albercie wydała oświadczenie, w którym zapewniła, że dba o zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa publicznego. Zastosowane środki będą miały wyłącznie zapewnić bezpieczeństwo podczas pokojowych demonstracji.
Prawnicy reprezentujący kościół Grace Life i pastora Jamesa Coatsa wyrazili wdzięczność wobec protestujących za ich wsparcie lecz podkreślili, iż żaden z członków kościoła nie brał udziału w tych demonstracjach.
Kościół Grace Life nie ma w tej chwili żadnej kontroli nad budynkiem ani terenem wokół niego, mówią przedstawiciele Centrum Prawnego Wolności Konstytucyjnych. Za teren kościoła odpowiedzialna jest teraz Królewska Policja i Służby Sanitarne Alberty. Zamknięcie budynku kościoła spotkało się ze zrozumiałym sprzeciwem społecznym i spowodowało gromadzenie się jeszcze większych tłumów pod kościołem. Mieszkańcy Alberty mają konstytucyjne prawo do zgromadzania się i kultu.
Protesty rozpoczęły się pokojowo w pierwszą niedzielę po odgrodzeniu przez policję budynku i terenu kościoła. Zgromadziło się około 500 demonstrantów. Policja zagrodziła wjazd na posesję i część drogi dojazdowej.
Służby Sanitarne Alberty oświadczyły, że kościół pozostanie zamknięty dopóki nie zacznie stosować się do zasad sanitarnych COVID 19. Kościół ignorował te zasady od miesięcy, za co aresztowano jego pastora, Jamesa Coatsa na 35 dni. Kościoły mogą wykorzystywać tylko 15% miejsca na nabożeństwach a służby donosiły, że w Grace Life gromadziły się setki wiernych przez ostatnich kilka miesięcy.
Demonstranci zaczęli się zjeżdżać około 9.30 w niedzielę a z Calgary przyjechał cały konwój by wziąć udział w proteście. Tłumy zaczęły rosnąć i w pewnym momencie zaczęto grać na instrumentach i śpiewać hymn Kanady. Protestujący trzymali plansze z napisami „Tu zaczyna się wolność” czy „Dosyć tyranii”. Jeden z protestujących maszerował z ogromnym drewnianym krzyżem. Większość z nich nie nosiła masek i nie utrzymywała dystansu. Niektórzy z nich głośno krytykowali policję, która stała obok nie interweniując.
Jedna z kobiet wołała do policjantów: Gdzie jest wasz głos? Czy myślicie, że to jest dobre co robicie? Tylko dlatego, ze jesteście policją musicie to popierać? Nie musicie!
Jeden z protestujących zaczął recytować modlitwę przez megafon a inni dołączyli. Kilka osób stało niedaleko i czytało na głos ze swoich Biblii.
Jedna z kobiet wołała: Obudźmy świat na to co się dzieje!
Źródło: CityNews