Radni ze stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa wezwali 12 samorządowców z klubu burmistrza miasta do zapłaty po 3,3 mln zł. Jak uważają – przez to, że nie została uchylona deklaracja anty-LGBT, Świdnik nie otrzymał prawie 40 mln zł z Funduszy Norweskich i Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

W marcu 2019 roku Rada Miasta Świdnik przyjęła deklarację pod nazwą „Miasto Świdnik wolne od ideologii LGBT”. Jej inicjatorem był posiadający większość klub radnych powiązanych z burmistrzem miasta Waldemarem Jaksonem. „Za” głosowało 11 radnych, sześciu było przeciw, a trzech się wstrzymało. „Dla dobra życia, rodziny i wolności deklarujemy, że samorząd, który reprezentujemy – zgodnie z naszą wielowiekową kulturą życia społecznego – nie będzie ingerować w prywatną sferę życia Polek i Polaków. Nie damy narzucić sobie wyolbrzymianych problemów i sztucznych konfliktów, które niesie ze sobą ideologia 'LGBT' – czytamy w treści w deklaracji.

We wrześniu 2020 roku Klubu Radnych Świdnik Wspólna Sprawa wnioskował o uchylenie deklaracji „Miasto Świdnik wolne od ideologii LGBT”. I niemal się to udało, jednak kontrowersyjne stanowisko pozostało w mocy, o czym zadecydowało zachowanie jednej z radnych z Koalicji Obywatelskiej, która wstrzymała się od głosu. – Pomyliłam się, nie w tym momencie zagłosowałam. Odebrałam w tym czasie ważny telefon z pracy – tłumaczyła wówczas ww rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” Krzysztofa Kamińska. W połowie lipca radni ze reprezentujący Świdnik Wspólna Sprawa czwarty raz próbowali uchylić deklarację. Przeciwnych było 12 radnych, jak podkreśla Onet , kojarzonych z PiS-em.

Radni wystawili rachunki za „strefę wolną od LGBT”
Świdnik Wspólna Sprawa uważa, że fakt, iż miasto nie otrzymało ani grosza z Funduszy Norweskich i Europejskiego Obszaru Gospodarczego spowodowane jest właśnie deklaracją anty-LGBT. „Nie pozwolimy na to by zamieść ten temat pod dywan. Świdnik nie dostał 40 milionów i to jest tylko i wyłącznie, naszym zdaniem, wina radnych, którzy uczynili nasze miasto „strefą wolną od ideologii LGBT”. I nie pomogą tu żadne wyjaśnienia: że zostały zmienione zasady, że przyznano tylko po 3 miliony euro, że więcej samorządów otrzymało pieniądze niż było planowane… Dlaczego w takim razie i tych funduszy nie otrzymał Świdnik?” – czytamy w komunikacie.

„Odpowiedź jest prosta, przez 12 radnych, którzy swoimi decyzjami pokazują tylko to, że widzą czubek własnego nosa i nie patrzą na potrzeby mieszkańców. Ile jeszcze musimy stracić, by przejrzeli na oczy?” – zapytali radni i dodali, że postanowili „wystawić im wezwanie do zapłaty, by na własne oczy zobaczyli na jaką stratę narazili Świdnik”. „Tym bardziej, że to nie jedyne fundusze norweskie o jakie stara się Świdnik. W oczekiwaniu jest jeszcze wniosek o 7,5 mln na zagospodarowanie parku na osiedlu Brzeziny… Jeśli Świdnik nie otrzyma także tych pieniędzy, to pamiętajcie, kto i dlaczego jest za to odpowiedzialny” – czytamy.

  • Jeżeli przez tych 12 radnych straciliśmy blisko 40 mln zł, przez ich upartość, to pomyśleliśmy, że wystawimy im taki rachunek od mieszkańców miasta. Oni sobie nawet nie wyobrażają ile to jest 40 mln zł. To nie jest działanie w interesie mieszkańców – powiedział w rozmowie z Onetem Mariusz Wilk, radny Świdnik Wspólna Sprawa.

Radni poinformowali również, że w odpowiedzi na ich wniosek o uchylenie deklaracji burmistrz miasta Waldemar Jakson powiedział m.in. że jest to „skrajny dyletantyzm” oraz „zwykła hucpa”.

Źródło:Gazeta.PL